Nowy a raczej kolejny rozdział mojej życiowej księgi.

Chcą czy nie chcą trzeba żyć.

Znam już swój cel, drogę i środki wyrazu. A co z tego wyjdzie, dowiesz się czytając.

Blog - swoisty pamiętnik, skrótowiec
myśli, miejsce ewolucji duszy, miejsce wylania duszy na słowa.

Czytelnik - odbiorca myśli, iskra nadziei, naukowiec, miłośnik czytania nielogicznych
utworów epickich o charakterze refleksyjno-filozoficznych.

sobota, 15 maja 2010

CURRICULUM


„Między bojaźnią, a nadzieją spędzamy życie. Ciągle dążymy, gonimy za czymś, co zdobyte nie daje nam godziny szczęścia. Życie jest łańcuchem napięć. Po każdym z nich następuje krótkie odprężenie, które czy miejsce nowemu napięciu. Ustanie tej kolejności jest śmiercią.”
Władysław Leopold Jaworski


Wszystko w naszym życiu ma swój początek i koniec, przyczynę i skutek. I z tego jest stworzony świat. Nie możemy uchylać ani dyskutować z nim, ponieważ żyjemy w czasach dyktatury świata nad człowiekiem. I choć z przeszłości słowo dyktatura kojarzy nam się tylko i wyłącznie z czymś złym, często po za prawem i bezprawnym rządzeniem to w tym przypadku jest to słowo odpowiednie i łagodne.
Jak to Władysław powiedział; „między bojaźnią, a nadzieją spędzamy życie?”. To świat jest naszą bojaźnią. To świat jest naszą nadzieją. I to świat jest naszym życiem. Dyktatura zawładnęła nami, choć już w dzisiejszych czasach możemy zauważać konflikty człowieka ze światem, – dlaczego? Przyczyna nie tkwi w świecie, lecz w nas, ponieważ nie chcemy się poddać światu, żyć tempem przez niego narzuconym, szukamy swojego tępa, swoich poglądów, upodobań. Z pokolenia na pokolenie coraz bardziej zaciera się harmonia, jaka panowała jeszcze u samego początku gatunku człowieka. To nasze ukształtowanie psychologii i myślenia doprowadziły do zawahania się nad światem. Stał się on po prostu dla nas nie wygodny. Światem również jesteśmy my. Przykładem tego może być pracoholizm. Człowiek nie jest przystosowany do notorycznego wysiłku intelektualnego jak i fizycznego. A jednak są ludzie, którzy nie chcą pogodzić się z naturą, którzy nieustanie poszukują zajęcia najczęściej jest to również na podłożu materialnym, ale to już swoją drogą. Jesteśmy bezradni kiedy pozostajemy sami bez harmonii ze światem. Jednak obok nas jest Człowiek, który wyciąga do nas pomocną dłoń, chce nam pomóc. Lecz to od nas zależy czy się zatrzymamy.
„[…] Ciągle dążymy, gonimy za czymś, (…)”. No cóż jakby nie patrząc jest to prawda. Każdy człowiek ma swoje cele, plany, oczekiwania i marzenia. I cały czas do nich dążymy, czasem nawet po trupach. Ciągle chcemy iść do przodu. Iść jak iść my chcemy biec. Biegamy w wyścigu szczurów, o lepsze stopnie, o lepsze ciuchy, najnowsze gadżety, itp. A przy okazji co raz częściej zapominamy o drugim człowiek, który najczęściej jest na wyciągniecie ręki. Nie widzimy go bo biegniemy do sklepu po nowe buty bo jest promocja. Nie widzimy go w szkole, bo najważniejsze, żeby nauczyciel nas lubił i podwyższył nam ocenę. Biegniemy… Biegniemy…  „(…) co zdobyte nie daje nam godziny szczęścia. […]”. Kiedy już dobiegniemy i zdobędziemy to co chcieliśmy. Nie minie godzina, a już szczęścia na naszych ustach nie będzie widać – dlaczego? Bo będziemy biec dalej w wyścigu szczurów o kolejne nowe buty (choć mamy już ich miliony), jeszcze lepsze oceny. I znowu najważniejsze w naszym życiu nam ucieka – Człowiek, który stoi i czeka. Niezauważony, smutny przygląda się jak cały czas biegniemy i mijamy go po raz setny na drodze. Nawet przez sekundę nie wpadnie nam do głowy myśl – tam stoi Człowiek.
„[…] Życie jest łańcuchem napięć. […]”. Kiedy znowu biegniemy i napotkamy na swojej drodze przeszkodę, już co raz rzadziej budzi się w nas chęć pokonania jej, lecz gniew, złość, nienawiść, i pytanie „dlaczego teraz i tu?”. Choć nie boimy się jej to po prostu nie chce nam się, ale nie wpadnie nam to do głowy, że to ten wyścig szczurów wzbudził w nas te negatywne reakcje (gniew, złość, nienawiść). Temu wszystkiemu przecież jest winien świat. Przecież to on jest dyktatorem. I co z tego biegniemy dalej… biegniemy by nie stracić szans na zdobycie nowej pary butów, lepszego stopnia. I znowu Człowiek stojący obok nas jest mało zauważalny. Biegniemy…
„[…] Po każdym z nich następuje krótkie odprężenie, (…)”. Mam czas, chwila odpoczynku, łapiemy oddech, napinamy mięśnie. I choć to miał być odpoczynek staje się już wypatrywaniem kolejnego celu, kolejnej promocji w supermarkecie „(…) które czyni miejsce nowemu napięciu. […]”. Pozostajemy w miejscu, ale tylko po to, aby nabrać sił na kolejny pościg. Możemy to nazwać, którą pauzą w tym wyścigu szczurów. Człowiek nadal stoi z boku. Po raz kolejny nie zauważony, czeka.
„[…] Ustanie tej kolejności jest śmiercią.” Kiedy jednak to wszystko zatrzyma się, a końcem tego wyścigu szczurów jest śmierć, otworzymy oczy. Wtedy jednak już będzie za późno na jakąkolwiek poprawę. Staniemy tacy, jacy byliśmy za życia. Nic nie będzie wymazane i nic dopisane. Zostaniemy rozliczeni z każdej sekundy naszego życia, z każdego małego podarunku. Wtedy dopiero okaże się czy dobrze dysponowaliśmy naszym życiem i czy uwzględnią nasz PIT życia.
PIT Życia, z którego rozliczyć będziemy się musieli tuż po śmierci. Wtedy nic nie będzie już do zmiany. I tak jak ktoś mądry powiedział, że przeszłość już nie należy do nas, przyszłość też nie, tylko teraźniejszość jest nasza. Tylko teraz i tu możemy zdecydować czy zobaczymy innego Człowieka, który stoi i na nas czeka, czy nie. Czy zechcemy zatrzymać się w tym wyścigu szczurów. Czy starczy nam odwagi aby się z niego wycofać.
Pamiętaj obok stoi Człowiek, który widzi i czeka.

sobota, 24 kwietnia 2010

AMICUS

Przyjaźń. XXI wiek. Miasto blisko dwumilionowe. Więc czy trudno znaleźć sobie chociaż jednego swojego najlepszego przyjaciela? Nasuwa się również pytania, jaki jest ten najlepszy. No cóż. Żyjemy w świecie wyścigów szczurów i bezgranicznej samotności. Choć każdy z nas ma wielu, bardzo wielu znajomych, nie ma prawdziwych przyjaciół. A to dlaczego? Wiele jest czynników z tego wynikających. Przede wszystkim lęk przed kimś, pogoń, brak zaufania, przeszłość.
Jednak czy warto żyć tylko znajomościami?

Wiele razy człowiek zagląda w swoje życie. Dokładniej mówiąc. Szkoła, zawód, przyszłość, wszystko wiąże się z naszą osobowością, aby się ustosunkować do swoich planów, podjęcia konkretnej propozycji potrzebny nam jest wgląd w nas samych. Przy okazji wielu innych spraw, przyjrzyjmy się naszym relacją z innymi osobami, czy wiążą nas same znajomości, albo same przyjaźnie, czy mamy kilku prawdziwych przyjaciół. Którzy nie pytają nas o nic, tylko słuchają kiedy mamy problem. Którzy znajdą dla nas chociaż sekundę w swoim zajętym grafiku. Którzy nie szukają wymówek. Którzy są blisko w naszych gorszych chwilach. Którzy się przed nami również otwierają. Którzy wierzą i pomagają nam. Którzy nas dopingują. Którzy nie marudzą, nie plotkują, nie obgadują, nie spiskują przeciw nam. Potrzeba nam takich przyjaźni. Czystych, naturalnych, szczerych, otwartych. Pytanie po raz kolejny – DLACZEGO? Odpowiedź jest prosta. Dodają nam one siły, pewność siebie oraz dodają mocy i chęci działania. Może się to wydawać dziwne, ale człowiek samotny, nigdy nie będzie szczęśliwy. Pozorem jest to, że samotność to tylko  być samemu sobie największym przyjacielem. Oczywiście, jest to bardzo ważne, ale szczęście człowieka jest złożone z wielu czynników. Pierwszym nim jest przyjaźń – do innych jak i od innych oraz przyjaźń z samym sobą.

Nic innego w życiu cenniejszego nie ma, niż oddanie przyjaciela. Owszem, bywają lepsze, gorsze dni, bywa również chwila wątpliwości, zamętu. Ale to natura człowieka. Ważne jest aby ta przyjaźń przezwyciężała wszystko. Każdą naszą kłótnie, problemy, radości, czas trudny jak i wspaniały.

Przyjaciela powinno się posiadać, ale również przyjacielem powinno się być. Powinność oddawania dobrem za dobro jest mniej znana niż przegadana teoria oddawania złem za zło. DLACZEGO? Bo człowiek nie widzi dobroci, więc jej nie docenia. Tego co czyni i otrzymuje od innych osób. Możemy mówić wiele o złym. W stosunku do siebie jak i do innych. Ale dobrego nie zauważamy, a kiedy się ono zdarzy widzimy je tylko w innych, nie w sobie.

Czas dla przyjaciela. Poświęcamy wiele czasu telewizji, komputerowi, szkole, książce. Wszystko jest dla ludzi. Ale w XXI wieku ginie na tym planie człowiek. Dlaczego?  Bo zastępuje go gg, mail, telefon komórkowy. Mam wrażenie że archaizmem stanie się słowo list. W dzisiejszych czasach nie spotykamy się z tego typu komunikacją, ponieważ zastąpiono go słowem mail. Ale różnica między nimi jest wielka. W liście człowiek oddawał całego siebie, swoje emocje. Natomiast mail jest tylko maszynową wersją, pustą próżnią, bez uczuć.

Przyjaźń to zbudowana z wielu poziomów budowla. Dlatego uważam, że przyjaciela powinno się mieć chociażby jednego, ale prawdziwego. Nie jest to proste, ponieważ przyjacielem jest osoba z którą się zjadło beczkę soli. Ale zdarza się, że znajdujemy się za równo w trudnych życiowych sytuacjach, jak i w radosnych. Człowiek rozbudował swój tok myślenia i poznawania innych osób. Co raz rzadziej można zaobserwować powierzchowne poznawanie osób u dorosłych. Częściej zdarza się to w naszym młodym pokoleniu. Poznajemy i doszukujemy się w drugim człowieku cech nam bliskich. I teraz nasuwa się pytanie – Dlaczego tak się dzieje? Pytanie może niezbyt trudne, ale tez daje trochę do myślenia. Człowiek, który odczuwa potrzebę być przy, z drugą osobą, pragnie ją jak najszczegółowiej poznać. Tak właśnie rodzi się przyjaźń, poprzez pragnienie poznania.

Podsumowują, człowiek to osoba, która w swojej naturze nie jest stworzona do samotności, jednakże nie jest wstanie zadowolić się tylko i wyłącznie powierzchowną znajomością. Poszukuje, a jak odnajdzie, pogłębia swoje pragnie jej poznania. Staje się osobą szczęśliwą, ale tylko w tedy kiedy czuje odwzajemnienie tej relacji.

Na koniec życzę sobie i wam odnalezienie tej osoby, którą powierzymy swoje zaufanie, a później życzę wam pogłębienia i rozwijania swoich pragnień poznania tejże osoby.

sobota, 17 kwietnia 2010

OCULUS

Człowiek nie zdaje sobie sprawy jakim zwierciadłem duszy jest oko. Niby zwyczajne. Uważane za narząd odbierający obrazy, a jednak nie. Jest również odbiciem duszy. Kiedy spojrzymy komuś w oczy. Jeśli znanym już chciaż część ich. Możemy zauważyć odbicie duszy. Pokaż mi oczy a powiem Ci jakie miotają Cię emocje. :-)



Spojrzeć komuś głęboko w oczy. Dojrzeć niepokój, strach, ból. Jednym słowem problem, jednak nie jesteśmy wstanie z oczu go wywnioskować. I wtedy rodzi się nie pokój, lęk. Co dalej zrobić? Pozostawić bez pomocy, czy pchać się na siłę i mieć to poczucie wciskania nosa tam gdzie mnie nie chcą. Decyzja niby należy do mnie, ale typowe ludzkie emocje, rozterki nie pozwalają na samodzielną decyzję. Pchają do pewnych kroków, a następnie wycofują się, a człowiek pozostaje bezradny pośrodku całej tej sytuacji.

Boję się tego, że jeżeli pójdę i spytam się po ludzku "co się dzieje?", może być to potraktowane jako wciskanie się na siłę. Najgorsza to jest właśnie ta bezradność i poczucie, że to moja winna. Coś się powie, coś się zrobi i wszystko się pieprzy... i po raz setny pozostaje się sam na sam ze sobą bez nikogo. Wszystkich ranię, a później żałuję, czas na poprawę raczej już minął i po raz enty pozostałem sam jak palec, bo jestem świadomy tego, że moja "przyjaźń" do drugiej osoby, zawsze kończy się dla niej bólem z mojej strony. Chociaż nie chcę tego, zawsze się to dzieje. DLACZEGO? odwieczne moje pytanie. I tak jak zawsze i teraz po zostaje bez odpowiedzi. Mogę niby snuć jakieś swoje wywody, ale po co? I tak próbując zmienić coś jeszcze bardziej ranię innych. Chcący czy nie chcący to czynie. :-( Żałuje i PRZEPRASZAM... Już nigdy to się nie powtórzy. Wycofuję się. Nie jestem godzien waszej przyjaźni. 

Czasem samotność, bezradność, cisza wewnętrzna i zewnętrza jest jednym rozwiązaniem, aby zmienić swój egoizm i ranienie innych. 

niedziela, 11 kwietnia 2010

NAVIGIUM



"Statek, który stoi w porcie, jest bezpieczny. Ale nie po to buduje się statki" William Shed




Nasze życie jest statkiem. Moje również. Z pewnością wole stać w porcie, gdzie jestem bezpieczny. Według psychologa Abrahama Maslowa potrzeba bezpieczeństwa jest motywacją działań. Szukam jego, ponieważ daje samo poszukiwanie go daje mi niesamowitą siłę. Kiedy natomiast na chwilkę znajdę bezpieczny port, chciałbym wiecznie przy nim stać. Nie myśląc o problemach wypłynięcia na głębie. Jednak nie po to mnie wysłał Bóg na ten świat i stworzył na swoje podobieństwo, aby ja stał bezczynnie cały czas w swoim życiu. Pragnął, aby wypłynął i głosił to, co On mi przekazał, był Jego "reklamą".
"Nie bój się, wypłyń na głębię       
Jest przy tobie Chrystus             
Nie bój się wypłyń na głębię 
jest przy Tobie Chrystus nie bój" 
Niech ta piosenka przemawia i zachęca wszystkich wypłynięcia na głębie.  

piątek, 9 kwietnia 2010

TEMPUS







 





"Lata, które zabrał mi czas, nie należą do mnie;
nie należą do mnie lata, które nadejdą;
chwila jest jadnak moja i na nią zważam,
Bowiem Ten jest mój, który stworzył rok i wieczność".
Andres Gryshius (niemiecki filozof, poeta i dramaturg)